poniedziałek, 26 marca 2012

Dwojaka natura powrotów

Wróciłam dziś z Łodzi, po sobotnim Skaropwisku, niedzielno-sobotnim After Party:) oraz niedzielnym oglądzie lokalnych staroci na obrzeżach giełdy samochodowej. Każde z tych doświadczeń mogłabym powtarzać w nieskończoność, z dwudniową częstotliwością. A zaczęło się tak... 

Przychodzę na Skarapowisko a tu kolejka, w której rozgorączkowane kobiety w wieku od 15 do ok 84 lat czekają na otwarcie drzwi i potem pędem wpadają do środka, żeby tylko zdążyć wpisać się na wymarzony kurs. Odetchnęłam z ulgą, że ja kurs u Czekoczyny zarezerwowałam sobie już wcześniej i teraz mogłam dla odmiany ruszyć szturmem z drugą grupą w kierunku scrapowych sklepów. Miałam wrażenie, że zupełnie przypadkiem wzięłam udział w amerykańskim Black Friday :D Właściwie nie wiadomo za co się łapać, czy brać na zapas czy tylko tyle ile trzeba - głowa bolała od dylematów... I wtedy usłyszałam jakąś dziwną rozmowę prowadzoną definitywnie w męskim dialekcie (a mężczyzn tam nie widziałam!) i... po chwili okazało się, że byli to malarze, którzy przemaszerowali po rusztowaniu na wysokości 6 piętra mieszkania mojej mamy i wyrwali mnie z błogiego letargu i sennych marzeń o scrapowaniu. Uff ubyło mi kilka dylematów związanych z zakupami ale teraz już na poważnie zaczęłam się szykować do wyjścia, żeby z sobotniej imprezy nie utracić choćby minuty! Dodam tylko, że skrapowisko śniło mi się przed i po - co jednoznacznie odczytuję, że rozłąka była zbyt długa i dużo pewnie się będzie teraz działo:)

O samym Skrapowisku i wszystkich after będzie trochę później (zajrzę do aparatu, co się dało uwiecznić). A teraz o tym co się działo w minionym tygodniu i jak rozgrzewałam się do sezonu.

Na początku potrzebne było mi coś ekstremalnego. Wtedy, rzutem na taśmę, znalazłam warsztaty u Enczy w ScrapStudio - 6 godzin kartkowania. Hmmm, kartki... robiłam mało, nigdy żadnej nie wysłałam... ale  uznałam, że to świetna okazja wyjść do ludzi i rozruszać palce. I tak, bez zobowiązań, bez żadnego konkretnego przeznaczenia powstały takie oto karteluchy:





Było cudnie i zamierzam to powtórzyć 1 kwietnia :D

Potem mierzyłam się z dwoma pracami, po które zgłosiły się do mnie sąsiadka i koleżanka męża. Potrzeba mi było takich wyzwań i spadły niczym gwiazdka z nieba. Dwie ramki - jedna jako dodatek do zaproszenia z poprzedniego posta a druga na prezent dla lubiącej rodzinne podróże dziewczyny (z racji kolejnych lat na własnym karku, każda osoba w podobnym wieku będzie nazywana dziewczyną lub chłopakiem - dzięki temu sama będę mogła zaliczać się do kategorii dziewczyn a nie Pań :).

No i tak to wyszło:






I na koniec minionego tygodnia mogłam wymienić półkę na biurku. Przy bezkrytycznej pomocy wujka (mężczyźni w sprawie stukania młotkiem zawsze mają coś do powiedzenia, najczęściej krytycznego :D) udało mi się skończyć ciężkie prace w pokoju. Voil la:


I na koniec wracając do tytułu posta. Lubię powroty do domu, w szczególności teraz gdy mam już swój kąt, który tęskni za mną niemalże tak samo jak ja za nim. I cieszę się, że mogłam teraz coś tu napisać. No i ta druga strona... chciałabym aby taki weekend trwał wiecznie, w Łodzi, we Wrocławiu (kurcze, nie dotrę tam w lipcu:( itp. gdziekolwiek, byle w takim fantastycznym otoczeniu i przy tak sprzyjających okolicznościach przyrody.

9 komentarzy:

Bea pisze...

Znalazłam Cię! Oj ty!! ALE MASZ POKÓJ!!!
PS. jeszcze tę weryfikację słowną mogłabyś wyłączyć, bo nie mogę nic tu opublikować...

Czekoczyna pisze...

:)) super było Cię spotkać znowu. Mam nadzieję na następne spotkania. A wyniki pracy i półeczki masz absolutnie fantastyczne :)

piekielna_owca pisze...

Kitty ale super pokoik twórczy :D no i nowy blog o którym trzeba sie z ploteczek dowiedziec !!! :D Kartki super !!!


ps. kochana dałoby sie wyłączyc indentyfikacje obrazkowa przy komencie bo 20 raz wpisuje i mi wyrzuca ze źle ??? :)

jaga pisze...

Imponująca pracownia, w takiej az milo pracować
Ta literówka jest wkurzająca, wyłącz proszę

HomeScrapHome pisze...

Zgodnie z prośbą - weryfikacja literowa wyłączona. Powrót do blogowania wymaga na nowo zaprzyjaźnienia się z bloggerem - zatem wszystkie uwagi i sugestie mile widziane :). ps. nawet nie wiedziałam, że mam taką weryfikację przy komentarzach uppps

Monia vel bobinia pisze...

Znalazłam Cię :o) Home_Scrap_Home :o)

Cieszę się bardzo, że mogłyśmy się spotkać i wspólnie pośmiać :o)

Pokoik scrapowy masz obłędny - przygotowuję się zatem do codziennego oglądania nowych prac, bo przecież w takim pokoju to wena chyba nigdy nie opuszcza :o)

Ayeeda pisze...

O rany jaki pokój scrapowy - zazdroszczę i podziwiam :)

Prace rewelacyjne!!!

Cudownie było się spotkać - czekam na powtórkę:)

Tusia pisze...

Ależ boski scraproom!!! Wow!!! Boski!! Piękne kartki i cudny efekt warsztatów u Czeko :) (w poście wyżej)

Ewelina pisze...

Cudny masz kacik!! PRzesliczne prace i szkoda ze tak daleko mam do Lodzi;)
Pozdrawiam serdecznie!